Andoni Iraola skrytykował słaby początek spotkania z Arsenalem, ale po stracie gola docenił reakcję Liverpoolu. Trener uważa, że jego zespół zasłużył na rzut karny po faulu na Alexandrze Isaku.
Iraola ocenił porażkę Liverpoolu
Liverpool przegrał z Arsenalem 0:1. Iraola przyznał, że jego zespół źle rozpoczął mecz, ale podkreślił, że po stracie bramki szybko przejął inicjatywę i wywierał presję na rywalach.
„Przede wszystkim powinniśmy obwiniać się za początek spotkania i okres do momentu straty gola. Nie rozpoczęliśmy meczu na odpowiednim poziomie. Od chwili, gdy przegrywaliśmy 0:1, czyli mniej więcej od 15. lub 16. minuty, podobała mi się jednak reakcja drużyny. Już w pierwszej połowie zareagowaliśmy bardzo dobrze i mocno naciskaliśmy na Arsenal” – powiedział szkoleniowiec.
Trener Liverpoolu uważa, że jego zespół stworzył wystarczająco dużo okazji, by zdobyć bramkę. Wskazał między innymi na strzał Floriana Wirtza w słupek oraz uderzenie głową Alexisa Mac Allistera. Zwrócił też uwagę na niewykorzystane sytuacje w polu karnym Arsenalu.
Spór o rzuty karne
Iraola był przekonany, że Liverpoolowi należał się rzut karny po starciu z Alexandrem Isakiem. Zwrócił uwagę, że napastnik był ciągnięty za koszulkę, gdy przygotowywał się do strzału głową.
„Uważam, że sytuacja z Isakiem to ewidentny rzut karny. Przygotowuje się do uderzenia głową przed bramką, a rywal ciągnie go tak, że wszyscy widzą jego koszulkę. Nie trzeba wiele, by powstrzymać Alexa, bo piłka spada tuż przed nim. Nie widzę powodu, dla którego nie odgwizdano faulu. To, że nie rzucił się na ziemię ani nie upadł, nie powinno być powodem do niepodyktowania jedenastki” – stwierdził.
Trener odniósł się także do sytuacji z Codym Gakpo. Przyznał, że rozumie argument, iż piłka była zagrana zbyt daleko, by Holender mógł do niej dojść, ale zauważył, że podobne uzasadnienie powinno być stosowane konsekwentnie.
„Jeśli w tej sytuacji uznaje się, że Gakpo nie doszedłby do piłki, to w praktyce przyjmuje się, że zdarzenie z Isakiem było rzutem karnym. Nie można używać tego samego argumentu w różny sposób. Dlatego uważam, że faul na Alexie powinien zakończyć się jedenastką” – dodał Iraola.
„W takich meczach liczy się każdy szczegół”
Szkoleniowiec porównał porażkę z Arsenalem do wcześniejszego meczu z Manchesterem City, w którym – jego zdaniem – znaczenie miała między innymi pierwsza żółta kartka dla Ryana Gravenbercha. Podkreślił, że w spotkaniach na tak wyrównanym poziomie o wyniku często decydują drobne zdarzenia.
„W tego typu meczach każdy szczegół ma znaczenie. W tym sezonie takie sytuacje nie układają się po naszej myśli, ale sezon jest długi i być może następnym razem los się do nas uśmiechnie” – powiedział.
Iraola zaznaczył, że Liverpool musi skupić się także na poprawie własnej gry, zamiast koncentrować się wyłącznie na decyzjach sędziowskich. Jego zdaniem zespół powinien lepiej rozpocząć spotkanie, a po stracie gola stworzył wystarczająco dużo presji, by doprowadzić do wyrównania.
„Od momentu straty bramki do przerwy mieliśmy bardzo dobre fragmenty i przez około 30 minut gol wydawał się bliski. Zamknęliśmy Arsenal w jego polu karnym i wywieraliśmy presję, ale brakowało nam klarowności przy wykańczaniu akcji. W drugiej połowie mieliśmy wiele stałych fragmentów gry, jednak nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Arsenal bardzo dobrze się bronił” – podsumował trener.
🚨🎥| No penalty for Liverpool here. 😳 https://t.co/jblcreb4Ik
– Kalshi FC (@KalshiFC) November 1, 2026









Data publikacji: 02.11.2026 9:10